
Zobacz także:
Relacja Zbigniewa Osetka (nr 16) i Piotra Jęczmieniaka (nr 11)
Relacja Krzysztofa Wiktorowskiego (nr 12)
Relacja Tomasza Zadwornego (nr 19)
Relacja Tomasza Proszewskiego (nr 20)
Relacja Bartłomieja Grabowskiego (nr 8)
Galeria zdjęć na CykloManiak.pl
Wątek na forum CykloManiak.pl

Wyniki zawodów (excel)
Mapa zawodów (pdf)
Karta startowa (word)
Karty zostały rozdane. Możemy rozpocząć pierwszą w tym roku imprezę rowerową w Łodzi. Mimo niezbyt sprzyjającej pogody na starcie w Barze "Pod Modrzewiem" stawia się 28 rowerzystów. Nie zraża ich to, że będą mieli do pokonania kilkadziesiąt kilometrów w śniegu, marznącym deszczu, przy przenikliwym wietrze i w wymagającym terenie. Ich trasa wiodła będzie na północ, gdzie do odnalezienia będzie 8 nienajłatwiejszych do zaliczenia punktów kontrolnych.




Największa niewiadomoa wyjaśnia się tuż po wydaniu map.






Szybka analiza map, pobieżny wybór optymalnego wariantu i po kilku minutach wszyscy są w drodze.

Migawki z PK 4 umiejscowionym w głębokim wyrobisku.



Chyba ujrzeli coś niezwykłego...


Większość uczestników miała okazję poćwiczyć wspinaczkę górską...




Jak widać flanelowe koszule zapewniają pełen komfort podczas intensywnej jazdy na rowerze...

W oczekiwaniu na pozostałych uczestników.



Większość z tych maszyn dostała dzisiaj nieźle w kość.

Uchonorowanie najlepszych zawodników. Najokazalszy medal (czytaj zębatkę) otrzymał Piotr Jęczmieniak.

Nieco mniejszy spoczął na piersi Marcina Wojtowicza, który jako drugi wraz z Marcinem Michalakiem przekroczył linię mety.


Na koniec relacja przedwstępna...
Pobudka o 4.00, o godzinie 5.17 wyjeżdżamy na obstawienie trasy punktami kontrolnymi. Niestety w Zgierzu łapię dziurę w dętce...

Za chwilę jeszcze jedną. Tym sposobem cały zapas łatek mamy wyczerpany.

Za Zgierzem mamy małe problemy z odnalezieniem 8 PK, ale po pokonaniu zasp śnieżnych udaje się odnaleźć kamień. Poniżej PK 5

Tych belek to rzeczywiście są 32 sztuki?

Czy na pewno na tablicy jest podana powierzchnia rezerwatu?

PK 6

PK 7

Jakoś udało nam się dotrzeć na miejsce startu o czasie. Po drodze złapałem kolejną gumę. Później była jeszcze jedna:)
|